Cesarz Ameryki

 

Słowo „nostalgia”, często mylnie używane w miejsce bliskiej jej „melancholii”, oznacza ni mniej nie więcej tęsknotę za miejscem. Pierwotnie za ojczystym narodem, ale z czasem słowo zaczęło dotyczyć każdego miejsca, z którego zostaliśmy wyrwani. Czy nostalgia za czasem – nie za miejscem – jest wciąż nostalgią? Czy już tylko zwykłą melancholią? I jak rozumieć te nasze ciągoty za historyczną Galicją?

 

Wydawnictwo Czarne praktycznie od początku swojego istnienia kultywuje w nas tę właśnie tęsknotę za Cesarstwem Austro-Węgierskim, za tym tyglem kulturowym pełnym Polaków, Niemców, Żydów, Ślązaków, Ukraińców, Łemków – małych i dużych narodów, które potrafiły żyć w zgodzie i przedziwnej, kipiącej życiem harmonii. Ten duszny, zakurzony świat małych miasteczek, sztetli, targów, wiejskich dróg i biedy, która nie do końca była biedą, bo znosiło się ją godnie – to w jakiś sposób mit, emanacja klasycznego „kiedyś było lepiej”. Jednak nie da się tego tematu sprowadzić do prozaicznej tęsknoty za pełnym dziwnej energii rajem utraconym. Duch Galicji okazuję się być znacznie silniejszy niż duch globalizacji i chyba w każdym z nas odzywa owa nostalgia za czasem, kiedy życie przebiegało znacznie bardziej analogowo.

 

Tak więc wydawnictwo Czarne i kliku sztandarowych autorów – Andrzej Stasiuk, Karl-Markus Gauss i Martin Pollack. O ile pierwsi dwaj wędrują raczej, by śledzić to, co zostało z historycznej krainy dziś, o tyle Martin Pollack zdecydowanie bardziej woli sięgać w przeszłość – szuka konkretnych postaci, wczuwa się. A kiedy wędruje, wędruje częściej po czasach zamierzchłych, niż obecnych. Tak było w jego dotychczas najlepszej książce zatytułowanej, nomen omen, „Po Galicji”. Wtedy podróżowaliśmy pociągiem i samochodem daleko na wschód od Krakowa. Dziś, proponujemy podróż dużo dalszą, choć z punktem wyjściowym właśnie tutaj. Cesarz Ameryki, najnowsza książka Pollacka, to opowieść sprzed stu lat, z okresu wielkiej emigracji chłopów (i nie tylko) za ocean. Emigracji, dodajmy, o skutkach ogromnych, a wciąż jeszcze nie przedyskutowanych i nie uświadomionych należycie. Z biednej i biedniejącej wciąż Galicji na przełomie wieku XIX i XX odpływały setki tysięcy ludzi. Co nimi kierowało, jakie nadzieje żywili wobec świata, który znali tylko ze słyszenia i wreszcie – jak im się powiodło? Jak powiodło się ich rodzinom? Pollack stara się wniknąć w tę tkankę i odpowiedzieć na wszystkie pytania. Ale choć całą operację przeprowadza w sposób bardzo rzetelny, wciąż robi to jak reportażysta, nie jak naukowiec. Dzięki czemu znów odnosi sukces – czyta się Cesarza Ameryki z zapartym tchem.

 

Co jednak ważne – jakkolwiek nostalgii pojawia się w książce dużo, tak nigdy nie jest ona patetyczna, przytłaczająca i w żadnym wypadku ckliwa. U Pollacka, nie mamy do czynienia z tanim reportażem, nie jesteśmy zwodzeni przez wątpliwego pochodzenia opisy, nie dostajemy przestrzeni zmitologizowanej, a taką, która przeniknięta jest szczerością i… radością płynącą z zagłębienia się w świat Galicji sprzed stu lat. Ze wszystkimi jej zaletami i przywarami.

 

Globus

 

***

Patronat radiowy nad księgarnią sprawuje:

rmfclassic

Zostaw komentarz

Twojego e-maila nigdy nikt nie zobaczy. Pola oznaczane gwiazdką * należy wypełnić obowiązkowo.

Znajdź nas w Google+

 

 

 

 

Zakupy w Internecie

10% Rabatu

na wszystko


Jesteśmy także na Allegro

 

 

Allegro & Sklep online