Dersu Uzała

 

 

Leży na półkach książka niepozorna, z omijanej niesłusznie serii Retro podróże. Kto by tam dziś czytał podróże w stylu retro, kiedy rynek zalewany jest współczesną literaturą faktu. Miesięcznie ukazuje się minimum kilkanaście książek traktujących o współczesnych problemach i konfliktach, i czasu nie starcza aby ogarnąć tę tematykę.

Leży więc Dersu Uzała samotnie i nikt nie zerka w jego stronę, bo to książka zupełnie nie na czasie. Napisana prawie przed wiekiem przez Władimira Arsenjewa, oficera armii rosyjskiej, opowieść o podróży (służbowej!) na wschodnie rubieże Rosji, przy granicy z Chinami. Niespieszna, kontemplacyjna wręcz historia tak zwanego prawdziwego mężczyzny, który wędrując po tajdze napotyka… no właśnie – miłośnikom wielkiego kina historia jest znana. W połowie lat siedemdziesiątych niejaki Akira Kurosawa nakręcił film na podstawie umiarkowanie wtedy znanej książki Arsenjewa i jak zwykle wyszedł mu ten film doskonale (choć różnił się diametralnie od jego poprzednich dzieł). I tu przejść możemy do sedna – głównym bohaterem książki (i filmu) nie jest Arsenjew, zwany dalej „kapitanem”, a prosty myśliwy z plemienia udehejczyków – tytułowy Dersu Uzała. Siła tej historii objawia się w pełni w opisie przyjaźni, jaka nawiązała się pomiędzy wyrwanym z wielkiego świata oficerem, a prostym człowiekiem, który całymi latami przemierza samotnie tajgę w poszukiwaniu soboli. Kontrast teoretycznie prosty, romantyczny – chyba każdy mężczyzna marzy o zaszyciu się w puszczy i o prostym życiu. To motyw eksplorowany w literaturze od zawsze (od Walden Thoreau pod Drwala Witkowskiego), ale nawet kiedy wydaje się naiwny, wciąż jest bardzo kuszący, szczególnie jeśli zostanie dobrze przedstawiony. Arsenjew, pionier tego typu pisarstwa od razu wspiął się na wyżyny – Dersu Uzała był faktycznie istniejącą postacią, co widać w książce. Dersu żyje, jego wypowiedzi autentycznie poruszają prostotą i jakimś głębokim szczęściem (i smutkiem, gdy dowiadujemy się o losach jego rodziny). I wracając do Kurosawy – jak doskonale przełożył on opis Arsenjewa na obraz filmowy przekonać możemy się dopiero przeczytawszy książkę. Wszystko zaczyna nabierać zupełnie innego sensu – długie, milczące kadry, szerokie ujęcia gęstych lasów, zbliżenia na twarze bohaterów, kiedy myślą – wszystko, co niedopowiedziane pozostaje niedopowiedziane znakomicie, a mimo wszystko nabiera głębszego wyrazu.

Jest więc Dersu Uzała książką o przyjaźni i o ciągotach, jakie wszyscy w sobie nosimy, nawet jeśli głęboko je w sobie tłumimy. Nie da się dziś odbyć podróży Arensjewa, nie spotkalibyśmy dziś pewnie Dersu i właśnie dlatego warto odwrócić się na chwilę od współczesnego reportażu żeby wziąć oddech przy czymś retro, tym bardziej, jeśli jest to arcydzieło literatury rosyjskiej.

Globus

 ***

Patronat radiowy nad księgarnią sprawuje:

 

 

Zostaw komentarz

Twojego e-maila nigdy nikt nie zobaczy. Pola oznaczane gwiazdką * należy wypełnić obowiązkowo.

Znajdź nas w Google+

 

 

 

 

Zakupy w Internecie

10% Rabatu

na wszystko


Jesteśmy także na Allegro

 

 

Allegro & Sklep online