Drwal

Michał Witkowski opowiadał niedawno w wywiadach, że przez długi czas był uzależniony od psychotropowych środków uspokajających i antydepresyjnych. Zresztą, wszyscy, którzy widzieli pisarza ostatnimi czasy wiedzą, że pisarz w ciągu dwóch lat naprawdę bardzo, bardzo się zmienił. Z wyglądu, oczywiście. I jak przełożyło się to na jego twórczość? Tę przecież tak bardzo zwróconą na siebie!

 

„Michał Witkowski jest pisarzem kontrowersyjnym”. Tak się mówi, ale nie wiem, czy Michał Witkowski naprawdę bulwersuje kogokolwiek. A nawet jeśli, to głównie osoby, które… nie czytały jego książek. Zadeklarowany homoseksualista, kiedyś pojawiający się nawet „na Pudelku”, przy okazji jakichś tam skandali obyczajowych, czy innych mętnych spraw. Kto czytał, a przede wszystkim – kto słuchał Witkowskiego – ten wie, że nie tędy droga. Bo oto mamy przed sobą jednego z pisarzy posiadających słuch absolutny do języka polskiego. Pamiętne Lubiewo było (i jest!) doskonałym przykładem książki, która nawet jeśli nie broni się fabularnie, to w warstwie języka po prostu iskrzy się feerią barw, napakowane słowami z okresu międzywojennego, przeplatane wulgarną mową potoczną – małe arcydzieło. Tylko właśnie – takie rzeczy trzeba umieć czytać. Najnowsza książka Witkowskiego, Drwal, dostępna jest również w formie audiobooka czytanego przez Andrzeja Chyrę. Świetny aktor, racja. Może nawet zbyt świetny, bo narzucił tak specyficznej książce swoje własne, obce Witkowskiemu tempo. Drwal reklamowany jest jako kryminał i jako kryminał zinterpretował tę książkę Chyra. Nam wciąż jednak brzęczy w uszach głos samego Witkowskiego, który przegiętym głosem czyta swoje własne Lubiewo i robi to tak, że szczęki opadają! Czytajmy więc Drwala, jak gdyby czytał go Witkowski. Da się!

 

Ale o czym jest Drwal? Otóż czterdziestoletni, lekko znerwicowany pisarz, porte-parole samego Witkowskiego, udaje się w swój ulubiony rejon, na pomorze zachodnie. W listopadzie – jedzie do „drwala”, jak nazywa autor enigmatycznych samotników pilnujących domków letniskowych poza sezonem. Drwal wybrany przez Michała, naszprycowany wiecznie psychotropami, wyraźnie ma coś do ukrycia. Skąd domysły – nie powiem. W każdym razie intryga gotowa. Rusza więc Michał na motorowerze, z przypadkowo spotkanym okolicznym „lujem” i śledzi, wdając się w rozmowy z każdym podejrzanym elementem. A tych w listopadzie jest na pomorzu ponoć całkiem sporo. Kto tu się nie zjawi! Nordycki hipster imieniem Mieszko, trochę polskiej emigracji z lat PRLu, no wszystko, wszystko… plus siekiera! Skrzyżowanie Lubiewa ze Złym Tyrmanda? Czemu nie!

 

Globus

***

Patronat radiowy nad księgarnią sprawuje:

Zostaw komentarz

Twojego e-maila nigdy nikt nie zobaczy. Pola oznaczane gwiazdką * należy wypełnić obowiązkowo.

Znajdź nas w Google+

 

 

Zakupy w Internecie

10% Rabatu

na wszystko


Jesteśmy także na Allegro

 

 

Allegro & Sklep online