Kodeks honorowy

kodekshonorowy

 

Bądź mężczyzną dzisiaj!  Siłownia, basen – oczywiście.  Na solarium chodzić, jeść jogurty ze zbożem jakimś, no i ogólnie dieta.  Samodoskonalenie, trening wszystkiego, co można wytrenować – od mięśni, po dobre intencje. Do tego wrażliwym trzeba być,  że hej,  płakać na „Królu lwie”,  znać „Amelię” na pamięć.  Cytatami z książek sypać.  Z tych kulinarnych również, bo przecież gotować trzeba umieć i trudne nazwy owoców morza znać, parmezany rozróżniać. Nie mówiąc o winie! A jak nam się coś nie podoba, to już – że agresja, że się dzicz w nas odzywa, plemienne instynkty, że do jaskini z takim, co się wyrwał na kłótnię. Opresja, opresja, opresja. A kiedyś to było łatwiej – każdy dżentelmen miał swoją broń, co to ją czyścił wciągając tabakę, czy inne rzeczy paląc. No i honor – honor to było to! Zresztą… sam honor to nic. Co innego jego obraza! No, trzeba powiedzieć, że jak jeden dżentelmen drugiego znieważył, to się ręce zacierało. Całe towarzystwo się zebrać musiało, sekundanci, świadkowie. Próby załatwienia wszystkiego polubownie – ale przecież każdy wiedział, że to nie tak, że to żadna frajda się dogadać i nie po to się jest mężczyzną, żeby się dogadywać. Nie po to się ma honor, żeby tak sobie odłogiem leżał i nie mógł za przyczynek do waśni służyć.

Władysław Boziewicz, autor najsłynniejszego w Polsce Kodeksu honorowego, mógłby coś nam tutaj powiedzieć o pojedynkowaniu się. Dał nam przykład wspaniałej powściągliwości, opisując wszystkie możliwe warianty waśni, samemu nie dając po sobie znać, że to właśnie to, co panów cieszy najbardziej. Kodeks honorowy, to kodeks honorowy, ma być spisany godnie, dostojnie i z rezerwą. No i wszystko w ramy prawne trzeba ująć, bo to książka do użytku bardzo precyzyjnego, bardzo – można powiedzieć – użytkowa książka.

Spisał Boziewicz ów kodeks w 1919 i – co trzeba powiedzieć – pisanie dziś, że nie stracił on na aktualności, byłoby więcej niż nadużyciem. Ta mała książeczka aktualność straciła więcej niż kompletnie. Za to ile uroku jej przybyło! Jaka cudowna archaiczność bije z fraz typu: Jeżeli jeden z walczących został ranny, a faktu tego kierownik nie zauważył, winien raniony odskoczyć w tył ze słowami: „Jestem zraniony!”. Jeżeli jeden z walczących sądzi, iż zadał ranę przeciwnikowi, winien uskoczyć w tył, wołając: „Zdaje mi się, raniłem!”.

Kodeks honorowy traktować możemy rozmaicie: jako cenny dokument z epoki, jako poważny przewodnik duchowy dla zagubionych we współczesności mężczyzn i wreszcie jako zabawny gadżet do czytania w chwilach zwątpienia w dzisiejszą rzeczywistość. Może też czytać jako wszystko naraz i też nic się nie stanie.

 

Globus

***

Patronat radiowy nad księgarnią sprawuje:

Zostaw komentarz

Twojego e-maila nigdy nikt nie zobaczy. Pola oznaczane gwiazdką * należy wypełnić obowiązkowo.

Znajdź nas w Google+

 

 

 

 

Zakupy w Internecie

10% Rabatu

na wszystko


Jesteśmy także na Allegro

 

 

Allegro & Sklep online