Mapa i terytorium

 

Wszyscy znamy Cząstki elementarne, Platformę, Poszerzenie pola walki i Możliwość wyspy. Biografię Lovecrafta również zna wielu z nas. I jaki obraz Michela Houellebecqa kształtuje się w naszych głowach? Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, przypomnijcie sobie wszystkie recenzje i wywiady, jakie z nim przeprowadzono, wszelkie relacje ze spotkań. Obraz jest dosyć wyraźny. Nihilista, obrazoburca, skrajny mizantrop, neurotyk. Wzorowy reprezentant współczesnego świata, do cna zepsuty erotoman, emanacja wszystkiego, co w zachodnim społeczeństwie najgorsze. W chórze podobnych głosów ktoś jednak przebąkiwał niegdyś, że Houellebecq może okazać się kimś zupełnie innym – zawiedzionym romantykiem? Coś koło tego.

Niewiele osób zaprzeczało, że talentu i warsztatu pisarskiego mu nie brak. Tak samo wyczucie stylu i erudycja – nic nie szwankowało. Ale te wulgarne opisy seksu, ci bezduszni bohaterowie w świecie, którego objawy zostały sprowadzone do minimum. W wielu krytykach odzywał się ten sławny nowy purytanizm.

 

Dziś okazuje się, że wszystko, co do tej pory pisał Houellebecq było właściwie przymiarką, przygotowaniem przestrzeni pod dzieło naprawdę wielkie. Trzeba było ustalić jakieś tło, jakiś kontekst, trzeba było zrobić to solidnie – żeby teraz wywrócić wszystko do góry nogami. Wywrócić, czyli w jakimś sensie postawić pionowo z powrotem. Jeśli chłodna, wycofana powieść Poszerzenie pola walki zawierała program autora na następnych dziesięć lat, a kolejne książki były jedynie emanacją tego samego uczucia, rezygnacji, wściekłości, to dzieło, jakie dostajemy do ręki teraz, Mapa i terytorium, jest wielkim wyjaśnieniem. Nie takim oczywistym, spokojnie. Trochę jak u Bernharda – musimy przebrnąć przez ogromne ilości jadu, który wydaje się być niczym nieuzasadniony, bezsensowny i szczerze nas frustruje, i dopiero na końcu dostajemy drobne sugestie – co sprawia, że Jed, główny bohater tej książki (ale pod innymi imionami bohater wszystkich książek Houellebecqa), zachowuje się tak, a nie inaczej.

 

Ale rozwiązanie zagadki byłoby jedynie męczącym intelektualnym wyzwaniem, gdyby nie to, jak doskonale się tę książkę czyta. Styl francuza, tak chłodny i oszczędny do tej pory, nie staje się bogatszy, ale w końcu obrazuje w sposób perfekcyjny. Strona goni stronę, każde zdanie przynosi coś nowego, pojawiają się sceny tak niesamowite w swoim pomyśle, że nawet w najbardziej snobistycznym czytelniku zjawia się dawno zapomniany pasjonat. Książka roku? Czemu nie.

 

Globus

 

***

Patronat radiowy nad księgarnią sprawuje:

  

 

Zostaw komentarz

Twojego e-maila nigdy nikt nie zobaczy. Pola oznaczane gwiazdką * należy wypełnić obowiązkowo.

Znajdź nas w Google+

 

 

 

 

Zakupy w Internecie

10% Rabatu

na wszystko


Jesteśmy także na Allegro

 

 

Allegro & Sklep online