Przygody Baltazara Gąbki

 

 baltazargabka

 

Cóż więc, odetchnęliśmy po dwóch spotkaniach. Ten, kto był na którymkolwiek z nich, ten wie, że mamy po czym odpoczywać! Najpierw oczywiście Sławomir Mrożek, który – nie było niespodzianki – przyciągnął do nas na oko około tysiąca miłośników swojej literatury. Przyznać trzeba, że wykazał się nie lada wytrwałością – podpisywał książki przez równe dwie godziny. Pierwsi oczekujący na Mrożka zjawili się równo z godziną 10 i czekali na niego godzin sześć – ale to się opłaciło, bowiem ci, którzy przyszli o godzinie 16 stawali w kolejce w okolicy Kleparza i szanse na autograf mieli już niestety niewielkie. Wszystkim, którzy przybyli – dziękujemy!

 

Dzień później, w znacznie bardziej kameralnym gronie (choć księgarnia i tak była pełna) gościliśmy Mariusza Wilka, w pewnym sensie legendę literatury podróżniczej, tej z gatunku szwędanych. Nie reportażystę – tu autor Wilczego notesu mógłby się oburzyć i miałby do tego prawo. I jak wyjaśnić – uwaga, to zabrzmi banalnie – magię tej postaci? Spokojny, o „surowym” wyglądzie, cichym ale wyraźnym głosem zestawiał Sebalda z Proustem, po czym swobodnie przechodził do swojego ulubionego ostatnio tematu – córeczki Martuszy. Wspaniałe to było spotkanie, a kto nie był – niech żałuje.

 

Tym razem jednak, zamiast informować o nadchodzących spotkaniach powróćmy do pisania o książkach. Kto słucha RMF Classic, ten być może wie, że nasza księgarnia ma swoje kilka minut w poniedziałkowej audycji Ewy Stanek Między słowami. A kto wie, ten być może usłyszał, o czym mówiliśmy w tym tygodniu: a o Przygodach Baltazara Gąbki! W radio przytaczaliśmy fragment recenzji Julii, która to w uroczy sposób właściwie wyczerpała temat książki Stanisława Pagaczewskiego. No i co możemy dodać w niniejszym tekście? Przecież wszyscy, dosłownie wszyscy znają tę dobranockę. Nie będzie kokieterią, jeśli stwierdzimy, że Przygody nie mogły się nie podobać. Pytanie tylko: który z bohaterów jest Waszym ulubionym? Tylko tu można toczyć spory, a i tak na końcu zawsze okażą się nieco jałowe. Opus magnum Pagaczewskiego to nie tylko absolutnie pokręcona historia, ale i doskonały kalejdoskop przeróżnych postaci – a każda z nich bogata i pełnokrwista, z zaletami i słabostkami. Krak, Smok, kucharz Bartolini, Szpieg z Krainy Deszczowców, sam Baltazar Gąbka i dziesiątki dopracowanych postaci – wszyscy mienią się zupełnie różnym podejściem do świata i jest się z kim utożsamiać, kogo nie lubić i kogo się bać.

 

Ale właśnie – dobranocka była rzeczą wtórną. Przygody Baltazara Gąbki były pierwotnie książką, co więcej, składała się ostatecznie z trzech części (choć dwie pozostałe dopisane zostały dekadę później). Tom, jaki teraz mamy okazję czytać zawiera wszystkie trzy części przygód pokręconej ekipy. W związku z tym jest to książka o dosyć pokaźnej objętości – no, ale w końcu zmieściła się tam Kraina Psiogłowców, Słonecja, Kraj Gburowatego Hipopotama, dobrzy zbóje i smoka Mlekopij.

 

Ilustracje? A mogą być inne, ktoś by się poważył? Nic z tego. Alfred Ledwig na wieki wieków będzie z tą historią związany, a my dziękujmy komu chcemy, że tak się stało.

 

Globus

 

***

Patronat radiowy nad księgarnią sprawuje:

 

 

 

 

Zostaw komentarz

Twojego e-maila nigdy nikt nie zobaczy. Pola oznaczane gwiazdką * należy wypełnić obowiązkowo.

Znajdź nas w Google+

 

 

Zakupy w Internecie

10% Rabatu

na wszystko


Jesteśmy także na Allegro

 

 

Allegro & Sklep online